MENU
z ostatniej chwili..
[ kontakt z nami ]

Nasze adresy na które możecie do nas pisać,przesyłać swoje wspomnienia,opowieści o miłości i dawnych zwiazkach,propozycje co chcielibyście znależc na stronie.Będzie nam miło jak wpiszecie sie do księgi gości.A jeśli podacie swojego maila,chętnie wam odpowiemy.

swiesia@gmail.com

mishablu@outlook.com

 

[ twórca serwisu]
Poezja i przyroda
      | modyf: Wiesia 2008-11-23, 15:33 | 2888 odsłon ~ komentarzy 0
serwiszglossie

 

Tuwim Julian
Nieznane drzewo

 
Gdzie jesteś, drzewo mocne i dumne, 
Rozgałęzione, liściami szumne,
Węzłem korzeni zarosłe w ziemi,
Drzewo, z którego będę miał trumnę?

Muszę cię poznać, w korę zastukać,
Po lasach wołać, po borach hukać:
Gdzieżeś, tajemne drzewo trumienne?
Twój narzeczony przyszedł cię szukać!

Błądzi strapiony po całym borze,
Drzewa swojego znaleźć nie może,
Zaszum mi, zaszum na wieczność naszą,
Zanim się z tobą do snu ułożę.

Trzeba się przecież umówić wprzódy
Na owe ciężkie, śmiertelne trudy,
Gdy nam sądzono po nieskończoność
Zmieniać się w popiół, w bezpłodne grudy.

Może na tratwach po sinej fali

 



Przypłyniesz do mnie z ogromnej dali,
I wstyd nam będzie wieczny sąsiedzie,
Żeśmy do śmierci się nie poznali!...

A może rośniesz przed moim domem,
Co dzień witane a nieznajome,
I ktoś ci może wyrzezał w korze
Małe litery, serce wiadome?

Długo, serdecznie gadałbym z tobą,
Wzruszyłbym wierszem, wymógł żałobą,
Żebyś rozparło tę ziemię czarną
I znów zakwitło, na dziwo grobom.

Żebyś mnie w siebie jakoś wszczepiło,
Wydarło z ziemi ukrytą siłą!
Coś może złączy nerw jakiś z kłączem
I zadrzewimy się nad mogiłą!

Może ogromnym westchnieniem z łona
W górę nas wzniesie ziemia zielona,
Ziemia jedyna, ziemia rodzima,
Tym grobem w samo serce zraniona.
-- 
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl


 


Gręzel Beata
Szczęście

Śniło mi się szczęsie
dojrzałe jak róży kwiat
złote jak jesienne drzewa
To szczęście
co się nigdy ze mną nie oswaja
Szcęście, które zabiera
moim dniom najsłodsze godziny
tęsknota wciąż w dal głowe odwraca
i czeka w smutku,
który ją ogarnia
Jak gdyby szczęście
naprawde przyjść miało

 



 



 



 



 
Ankar Anna
samotne drzewo

samotna jak drzewo
targana wichrami emocji
słowami
stoję na rozdrożu
twój wzrok
błyskawice
palą samotne drzewo
zabijają mnie
otul mnie śniegiem
ubierz w magię
popatrz Święta
rozpal światełka nadziei
zobacz jestem piękna
wiem,
masz swoje drzewko
pozwól, abym dała radość innym

nie pal samotnego drzewa
dla kilku płomieni


 


Herbert Zbigniew
Podróż

1 

Jeśli wybierasz się w podróż niech będzie to podróż długa
wędrowanie pozornie bez celu błądzenie po omacku
żebyś nie tylko oczami ale także dotykiem poznał szorstkość ziemi
i abyś całą skórą zmierzył się ze światem


2

Zaprzyjaźń się z Grekiem z Efezu Żydem z Aleksandrii
poprowadzą ciebie przez uśpione bazary
miasta traktatów kryptoportyki
tam nad wygasłym atanorem tablicą szmaragdową

 



kołyszą się Basileos Valens Zosima Geber Filalet
(złoto wyparowało mądrość pozostała)
przez uchyloną zasłonę Izydy
korytarze jak lustra oprawione w ciemność
milczące inicjacje i niewinne orgie
przez opuszczone sztolnie mitów i religii
dotrzecie do nagich bogów bez symboli
umarłych to jest wiecznych w cieniu swych potworów


3

Jeżeli już będziesz wiedział zamilcz swoją wiedzę
na nowo ucz się świata jak joński filozof
smakuj wodę i ogień powietrze i ziemię
bo one pozostaną gdy wszystko przeminie
i pozostanie podróż chociaż już nie twoja


4

Wtedy ojczyzna wyda ci się mała
kołyska łódka przywiązana do gałęzi włosem matki
kiedy wspomnisz jej imię nikt z tych przy ognisku
nie będzie wiedział za jaką leży górą
jakie rodzi drzewa
kiedy tak iście mało potrzeba jej czułości
powtarzaj przed zaśnięciem śmieszne dźwięki mowy
że - czy - się
uśmiechaj się przed zaśnięciem do ślepej ikony
do łopuchów potoku do steczki do łęgów
przeminął dom
jest obłok ponad światem


5

Odkryj znikomość mowy królewską moc gestu
bezużyteczność pojęć czystość samogłosek
którymi można wyrazić wszystko żal radość zachwyt gniew
lecz nie miej gniewu
przyjmuj wszystko


6

Co to za miasto zatoka ulica rzeka
skała która rośnie na morzu nie prosi o nazwę
a ziemia jest jak niebo
drogowskazy wiatrów światła wysokie i niskie
tabliczki w proch się rozpadły
piasek deszcz i trawa wyrównały wspomnienia
imiona są jak muzyka przejrzyste i bez znaczenia
Kalambaka Orchomenos Kavalla Levadia
zegar staje i odtąd godziny są czarne białe lub niebieskie
nasiąkają myślą że tracisz rysy twarzy
kiedy niebo położy pieczęć na twej głowie
cóż może odpowiedzieć ostom wyżłobiony napis
oddaj puste siodło bez żalu
oddaj powietrze innemu


7

Więc jeśli będzie podróż niech będzie to podróż długa
powtórka świata elementarna podróż
rozmowa z żywiołami pytanie bez odpowiedzi
pakt wymuszony po walce

wielkie pojednanie
-- 
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl

 Czapliński Marek
Kochałem...

Kochałem ja kobietę, piękną jak marzenie,
Złote serce, cud ciało, i boskie spojrzenie.
Gdy czasem biedny człowiek na rozstaju staje,
Sam nie wie gdzie ma pójść, i siada, się poddaje,

Bo nie ma czasem wyjścia ""z trudnej sytuacji,
Straciłem ja kobietę i zaginąłem w akcji.
Gdyż życie jest jak listek z drzewa spadający,
Gdy kiedyś pełny życia stał się dziś gnijący.

I tak mnie, jako liścia, wiatr na bagna rzucił,
A deszcz, który spadł cicho, bez skutku mnie cucił.
Zmarznięty i pobity, a wiatr mi w oczy wieje,
I los, co mnie tak rzucił, szyderczo się zeń śmieje.

Od szczęścia na tym świecie dzieli tylko szyba,
Na drugą stronę jednak nie udam się chyba.

 



Nie dla mnie teraz szczęście, dusza nie ma cienia,
Od teraz w mojej głowie zostaną marzenia.

Pamiętam jak po schodach cudnym krokiem poszła,
Teraz jej nie zobaczę, ściana tu wyrosła.
Wspaniałe moje czasy tak szybko się skończyły,
Nie wrócą już te chwile, co bardzo cieszyły.

Zostałem sam jak palec na okrutnym świecie,
A kamień pełen bólu moje plecy gniecie.
Dlaczego mnie spotyka ból taki ogromny?
Może byłem grzeszny? Może niezbyt skromny?

Pomimo moich starań szczęście me uciekło,
Teraz nic nie zostało, chyba tylko piekło.
Szczęście moje największe skrywają obłoki,
Mnie zaś z moją nadzieją dzieli rów szeroki.

Czy zostało coś w świecie czym mogę się łudzić?
Czy ktoś może mnie wreszcie ze snu tego zbudzić?
Powiedziała mi tylko:"ty jesteś, ja jestem";,
Nie wzruszając się przy tym nawet małym gestem.

Nie do tego dążyłem i nie tego ja chciałem,
Gdy ją pierwszy raz w życiu na drodze spotkałem.
Chciałem szczęścia, dni wspólnych, przyjaźni, miłości
Lecz już wiem, że mnie czeka samotność w przyszłości.





do góry | utworzył: Wiesia | modyf: Wiesia 2008-11-23, 15:33 | 2888 odsłon