MENU
z ostatniej chwili..
[ kontakt z nami ]

Nasze adresy na które możecie do nas pisać,przesyłać swoje wspomnienia,opowieści o miłości i dawnych zwiazkach,propozycje co chcielibyście znależc na stronie.Będzie nam miło jak wpiszecie sie do księgi gości.A jeśli podacie swojego maila,chętnie wam odpowiemy.

swiesia@gmail.com

mishablu@outlook.com

 

[ twórca serwisu]
      | modyf: Wiesia 2007-11-10, 18:07 | 2510 odsłon ~ komentarzy 0
serwiszglossie

"Przez wieki sen był postrzegany jako rodzaj krótkotrwałęj śmierci.Hypnos i tanatos to blixniacze dzieci NocyLudy straożytne wirzyły,że za pośrednictwem snu bogowie kpontaktują sie z ludźmi.nauka niezbyt intensywnie się nim zajmoała.Pewne,dośc zawrotne koncepcje formułowali Galen czy Arystoteles.Według tego oststniego sen jest efektem żołądkowych waporów,które skraplają się i ochładzają serce.Nowożytna nauka nie wnuosła do tych koncepcji wiele nowego.Sen był postrzegany jako okres  wstrzymania aktywności mózgu.Przełom przyniosło odkrycie fal mózgowych  i wynalezienie encefalografu.Opracowanie hipnogramu,czyli  zapisu snu , w którym po falach alfa  pojawiają się fale thea  i delta,wreście najbardziej fascynujący sen REM  podczas ktorego snimy,pokaząło jak bardzo aktywny jest śpiący móżg.Nauka nie opdowiedziała jednak definitywnie,po co nam sny?Wiadomo,że sen REM to sen niezwykły>Mózg jest tak pobudzony jakw  stanie  czuwania,przy czym aktywne sa części odpowiedzialne za emocje,a racjonalnosć wyłączona.Sta koncepcje,że  we snie przepracowujemy negatywne emocje ,które nagromadxził dzień.Według innych sen REM utrwala ślady pamięciowe w mózgu i jest potrzebny do  uczenia się i zapamiętywanioa.Peretz Lavie  w "Czarownym świecie snu"przytacza badania ,z których wynika,że u młodych ludzi ,którzy uczą sie intensywnie języka obcego ,wzrasta ilość snu REM.Kolejną koncepcję sformułował  Francis Crick,laureat nagrody NObla za odkrycie DNA.Według niego sny,rodzaj szumu informacyjnego ,zbudowane są z odrzutów tego co naprawdę zapamiętujemy.Rodzaj porządków,bez których pamięć szybko by się zapchała."

"Polityka"nr 46 z 18 listopada 2006 r.

 

Skupisko komórek nerwowych w mózgu przypomina kształtem konika morskiego.Nazywa sie hipokampem>Pełnhi on role stacji przekaznikowej między teraźniejszoscią  a przeszłością.Nabyte informacje przebywają w hipokampie tylko przez pewien czas.Neuropsycholodzy twierdzą,że w trakcie snu informacje sa utrwalane w mózgu,wedrują  z hipokampu do kory nowej.Jednak ostatnie badania uczonych z amerykańskiego Brown Uniwersity sugerują,że zapamietywanie informacji zachodzi wtedy  gdzy mózg jestw  stanie czuwania.Natomiast głeboki sen służy oczyszczaniu hipokampa  pełniącego w naszym mózgu rolę  podręcznego notatnika pamięci.Kasowanie hipokampa to narazie hipoteza.Nasza wiedza na temat aktywności mózgu w czasie snu jest bardzo ograniczona.Około 1,5 godziny po zaśnięciu ludzie zaczynają szybko poruszać oczami.Takich faz pojawia sie wnocy kilka.Te zjawisko nazwano fazą REM.

 W tej fazie nie tylko oczy ale i mózg wykazuje zwiękoszną aktywnosc.Pojawiają się wówczas  charakterystyczne reakcji fizjologiczne.(u męzczyzn erekcja ,u kobiet zwilżenie pochwy>)

W czasie fazy REM struktura mózgu zwana mostem odcina kontorlę rdzenia kregowego na mięśniami szkieltowymi powodując ich zwiotczenie.Inaczej bardzo bysmy się potłukli uciekajac przed zagrożeniem w czasie snu.Według innych teorii faza REM ma służyć porządkowaniu pamięci>Marzenia senne w tej fazie to nic innego jak przeglądanie informacji ,usuwanie zbędnych elemntów i porządkowanie innych>Dlatego ludziom w czasie snu prychodzą do głowy rowiązania ich problemów.Jednym z najsłynniejszytch przykładów jest tablica pierwiastów jaka sie przyśniła Mendelejewowi.

Jednak częśto nasze sny są nielogiczne i odrealnione.Mózg sam tworzy obrazy z zmagazynowanych wspomnień.
Na podstawie artykułu :"Sen ma sens"Marcina Rotkiewicz z Polityki nr 14 z 7 kwietnia 2007 r.

A więc śnijmy i dla zabawy próbujmy nasze sny tłumaczyć ...........O śnił mi się fajny facet,na pewno poznam kogoś nowego,kto mnie zachwyci,albo ja zachwycę jego.Przydzie do mnie w moim śnie choć na krótko,zabierze mnie na spacer łodką,i popłyniemy daleko przed siebie,ja będe szczęsliwa bo będzie jak w niebie.........Otwieram oczy,ach znowu ranek a obok leży ten sam kochanek,co ciągle mnie wkurze i juz go nie kocham o nowym snię ,nowego chcę kochać..."

Napiszcie,co wam się sniło a wspólnie wyciagniemy z tego wnioski ............

--------------------------------------------------------------------------------------------------

Przez ponad 15 lat uczyłem i uczę nadal technik świadomego śnienia (lucid dream - LD). Napisałem w 1995 roku pierwsza w Polsce książkę na ten temat. Na moje kursy i warsztaty przychodziło zwykle po kilkanaście osób, z których część uzyskiwała bardzo szybko rezultaty, a inni tracili zainteresowanie tematem po kilku tygodniach lub miesiącach wysiłków.

Dlaczego tak się działo? Czy świadome śnienie jest możliwe do osiągnięcia przez każdego? A może trzeba mieć do niego jakieś specjalne predyspozycje?

Zastanawiając się nad tymi pytaniami przyjrzałem się również mojej własnej, osobistej praktyce świadomego snu. Zauważyłem, że przez te wszystkie lata miał miejsce pewien proces, którego obraz pojawił się w moim umyśle stosunkowo niedawno.

Zacząłem śnić świadome sny pod koniec lat osiemdziesiątych. Były one wynikiem pewnego zbiegu okoliczności (ale nie przypadku – nie wierzę bowiem w przypadki), na który składały się: regularna praktyka medytacji (byłem wtedy uczniem Baby Muktanandy ze szkoły Siddha-Jogi) oraz przerywanie ciągłości snu, co związane było z zaleceniem, by medytować w czasie wschodu słońca. Medytacja, która jest ćwiczeniem utrzymywania zrelaksowanej i jednocześnie wyjątkowo wrażliwej uwagi, stabilizowała stan spokojnego, bezstronnego obserwatora, który spontanicznie przenosił się później do snu, dając w rezultacie zjawisko świadomego śnienia.

Nie stosowałem żadnych specjalnych technik oneironautycznych, z którymi zapoznałem się kilka miesięcy później, kiedy zaintrygowany tym, co mi się przydarzyło, zacząłem szukać informacji na ten temat w literaturze ezoterycznej, filozoficznej i naukowej.

Spojrzenie na historię moich własnych doświadczeń pomogło mi zauważyć pewne różnice w podejściu do świadomego śnienia, które czasami mogę zaobserwować u zainteresowanych tym zjawiskiem osób.

Ogromne znaczenie ma, moim zdaniem, motywacja do osiągania świadomości we śnie. Dla mnie motywacja ta wiąże się bardzo ściśle z motywacją utrzymywania jak najbardziej wrażliwej uwagi także w stanie jawy. Ma to ogromne znaczenie nie tylko w kontekście świadomego śnienia, ale przede wszystkim w kontekście ogólnego rozwoju świadomości. Przechodząc przez kolejne etapy rozwoju świadomości od wczesnego dzieciństwa, aż do dorosłości, stopniowo uzyskujemy coraz bardziej „prawdziwą” tożsamość, którą cechuje coraz większa wolność w relacji z ciałem, zmysłami oraz w relacji z umysłem.

Utrzymując w swojej świadomości stan uważnego świadka, zrelaksowanego i spokojnego obserwatora doświadczeń na jawie, dokonujemy zmiany także na poziomach podświadomych (automatycznych i nawykowych), których rezultatem może być również świadome śnienie.

Ćwiczenie technik świadomego śnienia w oderwaniu od fundamentu rozwoju duchowego może dawać tylko chwilowe efekty. Rzeczywiście można kilka razy wywołać, nawet stosunkowo łatwo, kilka świadomych snów, w których doświadczymy niezwykłej, fascynującej mocy kształtowania naszych sennych doznań. Jednak utrzymywanie takiej motywacji przez dłuższy czas jest mało prawdopodobne. Świadome sny pojawiają się zazwyczaj wtedy, gdy „odpuścimy” świadomy wysiłek mający na celu ich wywołanie. Nie różnią się w tym od wielu innych umiejętności, w dużym stopniu zależnych od podświadomości.

Najlepszym więc podejściem do świadomych snów, paradoksalnie, jest odpuszczenie pragnienia ich wywoływania. Jednocześnie jednak wykonywanie tych wszystkich działań, które sprzyjają ich występowaniu. Dla mnie takim zasadniczym „działaniem-niedziałaniem” jest stan wrażliwej uwagi, stan świadomości świadka, skierowanej na „tu i teraz”, który większości ludziom zdarza się bardzo rzadko. Ja nazywam to stanem „medytacji”, choć termin „medytacja” najczęściej kojarzy się z jakąś „praktyką siedzącą” zakotwiczoną w jakiejś określonej tradycji duchowej (medytacja chrześcijańska, medytacja zen itd.)

Taka praktyka ma znaczenie przede wszystkim dla jakości naszego życia na jawie, świadome śnienie będzie tylko jej „produktem ubocznym”, pewną ozdobą, która pojawia się w życiu medytującego, obok wielu innych nowych doświadczeń, takich jak większa wrażliwość zmysłowa, lepszy kontakt z ciałem, jasność umysłu i ład emocjonalny, rozwój twórczości i intuicji, zdolność do empatii, rozumienia innych i inteligencja społeczna oraz wielu, wielu innych, których nie sposób tu wymienić.

Są to „produkty uboczne” albo „korzyści wtórne” kultywowania świadomości świadka w codziennym życiu. Są one niczym więcej jak naturalnymi wzkaźnikami indywidualnej ewolucji (rozwoju) świadomości. Powiedzenie Jezusa „po owocach ich poznacie” także w tym kontekście jest bardzo prawdziwe.

Świadome śnienie jest więc jednym z tych owoców, ale nie każdemu, kto kultywuje świadomość świadka, pojawia się w tym samym czasie i z taką samą intensywnością. Jednak dla kogoś, kto właściwie, czyli w zrelaksowany sposób podchodzi do praktyki uważności, nie ma to większego znaczenia.

Dodatkowe działania w postaci zapisywania snów oraz stosowanie odpowiedniego harmonogramu snu (czyli pilnowanie czasu i rytmu snu) również mogą być prowadzone z innych powodów. Osoba zainteresowana własnym umysłem i jego działaniem z pewnością nie pominie zjawiska marzeń sennych, które bywają bardzo interesujące, twórcze, a czasami nawet genialne. Proste zainteresowanie i postawa otwartości na marzenia senne, bez jakiegoś konkretnego celu (np. w postaci LD albo chęci interpretacji snu), jest tu najlepszą motywacją. Wiadomo, że nie każdy będzie taką motywację przejawiał, ale też radość „świadomego snu” nie jest dla każdego. Niewykluczone również, że pojawienie się świadomych snów możliwe jest także u osoby nie zainteresowanej treścią marzeń sennych.

Wskazówki dotyczące harmonogramu snu, z których najważniejsze to: wysypiać się, kłaść się wcześnie i wcześnie wstawać są oczywiste z punktu widzenia fizjologicznych potrzeb oraz dbałości o kondycję psycho-fizyczną. Zalecenie, by dodatkowo zrobić ok. pół godziny przerwy we śnie nad ranem, jest już tylko dodatkowym „technicznym” elementem, który można stosować od czasu do czasu.

Z takim podejściem świadome śnienie staje się elementem większej całości, jakim jest rozwój świadomości, przestaje być „umiejętnością” czy też „sztuką”, na której opanowanie trzeba poświęcać dodatkowy czas i energię, a przekształca się w jeden z „owoców” rozwoju duchowego albo „efekt uboczny”, który pojawia się bez wysiłku, dostarczając radości i przyjemności, płynącej ze stanu uważnej obecności, także we śnie.




do góry | utworzył: | modyf: Wiesia 2007-11-10, 18:07 | 2510 odsłon