MENU
z ostatniej chwili..
[ kontakt z nami ]

Nasze adresy na które możecie do nas pisać,przesyłać swoje wspomnienia,opowieści o miłości i dawnych zwiazkach,propozycje co chcielibyście znależc na stronie.Będzie nam miło jak wpiszecie sie do księgi gości.A jeśli podacie swojego maila,chętnie wam odpowiemy.

swiesia@gmail.com

mishablu@outlook.com

 

[ twórca serwisu]
      | modyf: Wiesia 2009-05-2, 21:23 | 2890 odsłon ~ komentarzy 0
serwiszglossie


 

                                      Myjnia dla pań.(Znalezione w internecie)
 

  

 

PTASZYNA

 

Uśmiechnięty on wciąż był,

Bo jak ptaszek sobie żył,

Poszukiwał szczęścia bram,

Dziobał tu i dziobał tam

 

On do kobiet słabość miał

Wszystkie je pokochać chciał

A, że wzięcie miał u dam

Dziobał tu i dziobał tam.

 

W końcu jedna go zdobyła,

Pod baldachim wprowadziła,

Lecz on nie strzegł stadła ram,

Dziobał tu i dziobał tam.

 

Ona bardzo go kochała,

Aż go kiedyś przyłapała,

I się zrobił straszny kram,

Bo dziobał tu i dziobał tam.

 

Z domu wiec go wyrzuciła,

Prawie łeb mu ukręciła,

Jeśli jesteś taki cham

To idź dziobaj tylko tam.

 

Cały teraz jest w rozterce,

Bo nikt przecież chama nie chce

I jak palec został sam

Nie dziobie tu , i nie dziobie tam.

 

Więc panowie, moje ptaszki,

Gdy dziobacie dla igraszki

Uważajcie na swój zapał

By was nigdy nikt nie złapał

 

Poczucie humoru pomaga w życiu ,podchodząć niezbyt poważnie do różnych ,drobnych spraw nie odczuwamy zbytniego napiecia jakie z kolei daje perfekcjonizm i traktowanie wszystkiego bardzo serio.Poza tym ludzie z poczuciem humoru są lepiej postrzegani przez otoczenie,potrafią bawić innych,rozładowywać niepotrzebne często napięcia.Opowiadanie dowciopów stało sie juz uznaną sztuką.Tak samo dotrzeganie zabawnych sytuacji w sytuacjach całkiem poważnych.Swiadczą o tym choćby odpowiednie programy telewizyjne,kabarety itd.

Polacy zawsze lubili się smiać,kiedyś z Władzy,Milicji,z bezsensownych zarządzeń.Teraz też śmieją sie chociaż często jest to smiech przez łzy.Życie bowiem stałos ię tak straszne,że aż smieszne.Parodie jakie odtwarza Sejm,decyzje naszych Najwyższych,odwołania,powołania,zmiany dwa razy na dzień róznych polityków i rzadzących budzą tak samo śmiech jak i przerażenie.

Na tej stronie będziemy opisywać wszystko to co poprzez swój bezsens jest śmieszne.

 

 


Komik Jay Leno zarobił dla amerykańskiej telewizji NBC miliard dolarów.A chociaz nie zawsze jego dowcipy są śmieszne,jego kariera jest dowodem na to,że mieć poczucie humoru opłaca sie.

Wygłasza często monologi w rodzaju:

"Każdy ma swoje zdanie na temat "Pasji"Przywódcy amerykańscy utwierdzili sie w przekonaiu,że Jezus był w istocie czarny.Wiecie co,mam wrazenie,że coś jest na rzeczy.Pomyślcie tylko:aresztowali go,osądzili,skazali i stracili w 12 godzin.Musiał byc Murzynem.Białym facetom takie rzeczy sie nie zdarzają"(Przekrój,nr 12 z 21 marca 2004 r.)

Albo":Smutna informacja,zmarł ulubiony pies prezydenta Busha.Kurde,a ja nawet nie wiedziałem że Tony Blair był chory!!"(Tamże)

 


I wszystkim kobietom przyda się poczucie humoru,bo kiedy ich najmilszy nie spełni oczekiwań to zamiast narzekać i marudzić ,czym odstraszamy dokumentnie faceta,lepiej śmiejac się mocno rzec np.-a ja myśłałam hi hi,że jestes prawdziwym meżczyzną...

Albo"-no a ja nie wierzyłam twojej mamusi jak mnie ostrzegała przed tobą i wyjść trzaskajac drzwiami i śmiejąc się (z samej siebie)"

A kiedy nie sprawdzi sie w łózku głośno chichocząc powiedzieć-?a ja myślałam,ze tylko Kazio(Władzio czy inne imię jego kolegi) ma zbyt mało temperamentu....A potem szybko zadzwonić(śmiejac się oczywiście ironicznie) po pogotowie bo faceta szlag trafi"

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nadesłane przez Michała

 


 Nowy potop
 
Po wielu latach Bóg spojrzał znów na ziemie i stwierdził, że się bardzo źle dzieje. Ludzie byli zepsuci i skłonni do przemocy, więc postanowił znów zesłać potop i zniszczyć ludzkość. Ale przedtem zawołał Noego i powiedział:

- "Zbuduj arkę z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 łokci długą,
50 łokci szeroką, 30 łokci wysoką. Zabierz żonę i dzieci, i z każdego gatunku zwierząt po parze. A za 6 tygodni ześle wielki deszcz"

Noe nie był zachwycony - znów 40 dni deszczu, 150 dni bez wygód na
barce, bez telewizora i z tymi wszystkimi zwierzętami - ale był
posłuszny i obiecał spełnić wymagania Boga. Po 6 tygodniach zaczęło
padać dzień i noc. Noe siedział w ogródku i płakał, bo nie miał arki.

Bóg wychylił się z nieba i zapytał,
- "Dlaczego nie spełniłeś mojego rozkazu?"
Noe odpowiedział:
- "Panie, coś mi uczynił? Jako pierwsze musiałem złożyć podanie o budowę.
W urzędzie myśleli, że chcę budować stajnie dla baranów.
Potem nie podobała im się architektura - za wymyślna dla baranów, a w budowę statku na lądzie nie chcieli wierzyć.
Także wymiary nie znalazły poparcia, bo dziś nikt nie wie, jaką miarą jest łokieć.
Po przedłożeniu nowych planów dostałem znów odmowę, bo budowa stoczni w terenie zamieszkanym jest niedozwolona.
Po kupnie odpowiedniej działki zaczęły się nowe kłopoty.
W tej chwili np. chodzi o to, ze w planach nie są uwzględnione systemy do gaszenia w czasie pożaru.
Na moja uwagę, że będę przecież otoczony wodą, przysłali mi psychiatrę.
Kiedy psychiatra upewnił się, że jednak buduje statek, zadzwonili do mnie z województwa, żeby mi uświadomić, że na transport statku do morza będzie potrzebne nowe zezwolenie, a będzie o nie trudno, bo minister podał się do dymisji. Kiedy powiedziałem, że statku nie musze transportować, bo będzie i tak otoczony woda, kazali mi z ministerstwa marynarki wojennej, według przepisów unii, złożyć podanie do Brukseli w ośmiu odbitkach i trzech urzędowych językach o zezwolenie
na zalanie terenów zamieszkałych.
Z drzewa cedrowego musiałem też zrezygnować - nie wolno go już ze względów ekologicznych sprowadzać.
Próbowałem kupić tutejsze drzewo, ale nie dostałem tej ilości ze względu na przepis
o ochronie środowiska, najpierw musiałbym zadbać o sadzenie drzew zastępczych. Na moja wzmiankę o tym, że i tak będzie potop i nie opłaca się tu sadzić żadnych drzew, przysłali mi nowego psychiatrę, tym razem z województwa.
Krótko mówiąc - dałem kilka łapówek, kupiłem drzewo, znalazłem nawet cieśli do budowy, ale oni najpierw utworzyli związki zawodowe.
Kiedy się okazało, że nie mogę ich opłacić wg. taryfy, to rozpoczęli strajk,
tak, że budowa arki znów się odwlekła.
W międzyczasie zacząłem sprowadzać zwierzęta. Tylko ze wmieszał się związek ochrony zwierząt i zabronił mi (zarządzenie unii europejskiej Nr 733/6/987)
transportu jeleni w okresie rykowiska. Poza tym musiałem podać cel
transportu tych zwierząt, jestem na stronie 22 pierwszego formularza z
47, moi adwokaci sprawdzają, czy przepisy dotyczące królików obejmują
również zające. A działacze z Greenpeace wskazali na konieczność
specjalnego urządzenia do pozbycia się gnoju i innych odpadów
pochodzących z hodowli zwierząt.
Panie Boże, teraz jeszcze podał mnie mój sąsiad do saądu, twierdząc,
że buduje prywatne Zoo bez zezwolenia.
Moje nerwy są zszarpane, nie mogę spać, arka nie gotowa, a ty już
zesłałeś deszcz."

W tej chwili przestało padać, wyszło słońce i tęcza.
Noe spojrzał w niebo i powiedział:
- "Czyżbyś się Boże rozmyślił i nie chcesz już zniszczyć ludzkości?"
Bóg odpowiedział: " Nie trzeba. To załatwi unijna biurokracja z Brukseli...
 


Po wielu latach Bóg spojrzał znów na ziemie i stwierdził, że się bardzo źle dzieje. Ludzie byli zepsuci i skłonni do przemocy, więc postanowił znów zesłać potop i zniszczyć ludzkość. Ale przedtem zawołał Noego i powiedział:

- "Zbuduj arkę z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 łokci długą,
50 łokci szeroką, 30 łokci wysoką. Zabierz żonę i dzieci, i z każdego gatunku zwierząt po parze. A za 6 tygodni ześle wielki deszcz"

Noe nie był zachwycony - znów 40 dni deszczu, 150 dni bez wygód na
barce, bez telewizora i z tymi wszystkimi zwierzętami - ale był
posłuszny i obiecał spełnić wymagania Boga. Po 6 tygodniach zaczęło
padać dzień i noc. Noe siedział w ogródku i płakał, bo nie miał arki.

Bóg wychylił się z nieba i zapytał,
- "Dlaczego nie spełniłeś mojego rozkazu?"
Noe odpowiedział:
- "Panie, coś mi uczynił? Jako pierwsze musiałem złożyć podanie o budowę.
W urzędzie myśleli, że chcę budować stajnie dla baranów.
Potem nie podobała im się architektura - za wymyślna dla baranów, a w budowę statku na lądzie nie chcieli wierzyć.
Także wymiary nie znalazły poparcia, bo dziś nikt nie wie, jaką miarą jest łokieć.
Po przedłożeniu nowych planów dostałem znów odmowę, bo budowa stoczni w terenie zamieszkanym jest niedozwolona.
Po kupnie odpowiedniej działki zaczęły się nowe kłopoty.
W tej chwili np. chodzi o to, ze w planach nie są uwzględnione systemy do gaszenia w czasie pożaru.
Na moja uwagę, że będę przecież otoczony wodą, przysłali mi psychiatrę.
Kiedy psychiatra upewnił się, że jednak buduje statek, zadzwonili do mnie z województwa, żeby mi uświadomić, że na transport statku do morza będzie potrzebne nowe zezwolenie, a będzie o nie trudno, bo minister podał się do dymisji. Kiedy powiedziałem, że statku nie musze transportować, bo będzie i tak otoczony woda, kazali mi z ministerstwa marynarki wojennej, według przepisów unii, złożyć podanie do Brukseli w ośmiu odbitkach i trzech urzędowych językach o zezwolenie
na zalanie terenów zamieszkałych.
Z drzewa cedrowego musiałem też zrezygnować - nie wolno go już ze względów ekologicznych sprowadzać.
Próbowałem kupić tutejsze drzewo, ale nie dostałem tej ilości ze względu na przepis
o ochronie środowiska, najpierw musiałbym zadbać o sadzenie drzew zastępczych. Na moja wzmiankę o tym, że i tak będzie potop i nie opłaca się tu sadzić żadnych drzew, przysłali mi nowego psychiatrę, tym razem z województwa.
Krótko mówiąc - dałem kilka łapówek, kupiłem drzewo, znalazłem nawet cieśli do budowy, ale oni najpierw utworzyli związki zawodowe.
Kiedy się okazało, że nie mogę ich opłacić wg. taryfy, to rozpoczęli strajk,
tak, że budowa arki znów się odwlekła.
W międzyczasie zacząłem sprowadzać zwierzęta. Tylko ze wmieszał się związek ochrony zwierząt i zabronił mi (zarządzenie unii europejskiej Nr 733/6/987)
transportu jeleni w okresie rykowiska. Poza tym musiałem podać cel
transportu tych zwierząt, jestem na stronie 22 pierwszego formularza z
47, moi adwokaci sprawdzają, czy przepisy dotyczące królików obejmują
również zające. A działacze z Greenpeace wskazali na konieczność
specjalnego urządzenia do pozbycia się gnoju i innych odpadów
pochodzących z hodowli zwierząt.
Panie Boże, teraz jeszcze podał mnie mój sąsiad do saądu, twierdząc,
że buduje prywatne Zoo bez zezwolenia.
Moje nerwy są zszarpane, nie mogę spać, arka nie gotowa, a ty już
zesłałeś deszcz."

W tej chwili przestało padać, wyszło słońce i tęcza.
Noe spojrzał w niebo i powiedział:
- "Czyżbyś się Boże rozmyślił i nie chcesz już zniszczyć ludzkości?"
Bóg odpowiedział: " Nie trzeba. To załatwi unijna biurokracja z Brukseli...
 

 ----------

Nie grzesz !!!

 

Pewien człowiek zmarł i normalną koleją rzeczy stanął przed świętym Piotrem. Ten mówi:
- Niestety, przyjacielu… Popełniłeś w życiu straszny grzech i nie zostaniesz wpuszczony do nieba, zanim za niego nie odpokutujesz… Oszukiwałeś mianowicie na podatku dochodowym od osób fizycznych. Twoja kara będzie polegać na tym, że wrócisz na Ziemię i spędzisz pięć lat z obrzydliwą, otyłą i paskudną babą, ze wszystkimi małżeńskimi obowiązkami włącznie. Jeśli ci się uda, wejdziesz do nieba…

Człowiek uznał, że pięć lat to niewiele wobec perspektywy wieczności w niebie, wrócił na Ziemię i żył z kaszalotem, którego mu święty Piotr przeznaczył. Któregoś dnia, idąc z nią po ulicy, zobaczył swego przyjaciela, idącego z naprzeciwka w towarzystwie tak odrażającego babsztyla, że w porównaniu z nią kobieta naszego bohatera była niczym erotyczny sen nastolatka.

- Czołem, stary… Jak to się stało, że urzędujesz z taką jaszczurą?!
- Hm, no wiesz… zmarło mi się niedawno… święty Piotr powiedział mi, że popełniłem straszliwy grzech, oszukując na podatku dochodowym od osób fizycznych, przez co nar¿n±³em rząd na grubą kasę, i że muszę odpokutować, przeżywając pięć lat na Ziemi z tym mięchem, które widzisz…

Panowie uścisnęli sobie dłonie w pełnym zrozumieniu i obiecali sobie wspomagać się nawzajem w biedzie. Kiedy już mieli się rozejść, zauważyli wspólnego znajomego, idącego ulicą w towarzystwie kobiety pięknej jak marzenie, o boskiej figurze, seksownej jak wszyscy diabli.

- Hej, stary! Rany boskie, skąd żeś ty, stary kawaler, dorwał taką lufę?
- Hm, szczerze mówiąc nie wiem. Pewnego razu obudziłem się, a ona leżała koło mnie. Od paru lat mam wszystko, o czym mogę marzyć: piękną kobietę, cudownie prowadzony dom i obłędny, naprawdę bajeczny seks… Nie wiem tylko, dlaczego zawsze, kiedy się skończymy kochać, ona odwraca się do ściany i mruczy coś jak: "j…bany podatek dochodowy od osób fizycznych…"

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 




do góry | utworzył: | modyf: Wiesia 2009-05-2, 21:23 | 2890 odsłon