MENU
z ostatniej chwili..
[ kontakt z nami ]

Nasze adresy na które możecie do nas pisać,przesyłać swoje wspomnienia,opowieści o miłości i dawnych zwiazkach,propozycje co chcielibyście znależc na stronie.Będzie nam miło jak wpiszecie sie do księgi gości.A jeśli podacie swojego maila,chętnie wam odpowiemy.

swiesia@gmail.com

mishablu@outlook.com

 

[ twórca serwisu]
      | modyf: Wiesia 2009-07-5, 14:58 | 7982 odsłon ~ komentarzy 0
serwiszglossie

ŚPIESZMY SIĘ KOCHAĆ LUDZI,TAK SZYBKO  ODCHODZĄ..............

Pamięci Basi Kowalewskiej, zmarłej 1 lipca 2009 ,nauczycielki wielu pokoleń młodzieży, polonistki, matki trojga dzieci, żony i babci… Niech odpoczywa w pokoju…

 

Odejście……………

Obejrzała się za siebie, ale brama przez którą przeszła już została zamknięta bez możliwości powrotu..Szła drogą pod górę ,powoli..było jej ciężko, jeszcze pamiętała to co pozostawiła na ziemi, ludzi których kochała, kwiaty, które lubiła, książki przeczytane i te które zamierzała przeczytać. W tą ostatnią drogę nie mogła wziąć  niczego. Szła wolno krok za krokiem a po obu stronach drogi mijały ją cienie przeszłości… Lata dzieciństwa beztroskie ,słoneczne, czas młodości .pierwsze przyjaźnie i miłości..odpowiedzialność czasu dojrzałego …dzieci które kochała nade wszystko, cień męża teraz płaczącego po niej za ziemską bramą…. znajomi i przyjaciele, nawet cienie małego miasteczka w jakim spędziła wiele lat życia………. W połowie drogi zrobiło się jej lekko, zaczęła powoli zapominać to co pozostawiła… ..jakby w niej samej pojawiała się światłość… Przed nią jaśniało gorejące słońce, tak to widziała. Była to światłość do której cała jej osobowość zaczęła dążyć… Światło które rozświetlając  jej serce powodowało iż odczuwała coraz większy  spokój… .Już nie żałowała niczego, a kamienie na drodze o które początkowo potykała się  wspominając  życie które przeminęło, znikały jeden po drugim. Droga robiła się gładka a mimo tego że wznosiła się do góry, nie powodowała zmęczenia. Nagle pojawiły się inne niż dotąd cienie, cienie w których odnajdywała tych których pożegnała przed laty, swoich bliskich, rodziców, krewnych..Mówiły coś do niej, przybierały coraz bardziej widoczne kształty. Początkowo nie rozumiała tych słów, potem nagle usłyszała- nie bój się, idziesz do Boga..za jakiś czas przyjdą za Tobą wszyscy których pozostawiłaś i z którymi spotkasz się  na skraju tej drogi pomagając im tak jak teraz my pomagamy tobie..To rozstanie jest chwilowe, a chociaż musiałaś tu przybyć sama, nikt inny nie mógł Ci towarzyszyć, oni kiedyś przyjdą za Tobą… Nagle zobaczyła drugą bramę, przeszła przez nią i wtedy ogarnęło ją poczucie szczęścia..Zapomniała o ziemi o0 wszystkim co przeżyła ,w jej sercu nastała jedynie radość i spokój …To był jej dom bez bólu i cierpienia……. .Była u Boga…

                 

I znowu odszedł ktoś z kim chicałam porozmawiać o dawnych czasach ,o dniach kiedy świat był bardziej kolorwy..i nie zdązyłam.Michał Barański,jest już w tej lepszej krainie gdzie nie cierpi,gdzie spo0tyka wszystkich,którzy go poprzedzili.Zostawił bliskich,którym był jeszcze bardzo potrzebny..Mysłe tez i ja,że pewnych spraw nie powinno się odkładać na później,bo mozna nie zdązyć..Można niezdązyć komuś powiedzieć ,że się go kocha,mozna nie zdążyć do kogoś się uśmiechnąc,mozna komuś nie zdążyc pomóc..albo po prostu razem wypić kawę.Posiedzieć na ławce,tak jak ja zamierzałam..Szkoda,żę nie zdążyłam,bardzo załuję...............

 

 #################################################

 Ewa Radziszewska napisałą o swojej koleżance...

 Jakis czas temu umiescialam tutaj prosbe, o kontakt z moja dawna kolezanka ze szkoly podstawowej - Irenka Siwanicz. Myslalam czasami o Niej odkladajac pomysl na jakis kontakt z roku na rok. Jak bledne jest takie "odkladanie" zobaczylam dzisiaj. Gdy dostalam wiadomosc poprzez Wiesie ze Irenka zmarla w zeszlym roku. Bylo mi bardzo, bardzo smutno. Lezka i wspomnieniami pozegnalam swoja dawna ale nie zapomniana kolezanke z lat dzieciecych. Byla piekna dziewczynka a potem kobieta. Przyjechala do Sepopola w latach piecdziesiatych, jako chyba 9 letnie dziecko i jako Repatriantka z ZSRR, nie znajac ani slowa po polsku. Nie wiem jak sie to stalo, czy byla to decyzja nauczycieli, czy tez spontanicznej reakcji dzieciecej, ze ja stalam sie jej kolezanka ( bylysmy w tej samej klasie ) ktora probowala z nia mowic po polsku, a potem uczylam ja polskiego zwykle po lekcjach. Wywiazala sie z tego interesujaca przyjazn. Dla mnie byla ona egzotycznym przykladem kogos inngo, z innej kultury, dla Niej ja zapewne bylam tym samym. Irenka byla pieknym i zlozonym czlowiekiem szukajacym intensywnie swego miejsca w swiecie i swojej wlasnej skorze, ale robiac to z lekkoscia i wdziekiem przelatujacej jaskulki. Wiem ze te poszukiwania zawiodly ja do Kanady. Nie wiem nic o Jej zyciu tam ,ale jestem pewna ze odchodzac tak przedwczesnie, pozostawila po sobie luke ktora czekala na dalsze spelnienie, i wiele smutku tych ktorzy ja znali. Ja do tych ludzi sia takze zaliczam. Dziekuje Kanadzie za te wiadomosc. Szkoda tylko ze tak skonczenie doslowna i tragiczna. Ewa --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



PAMIĘCI ZMARŁYCH BLISKICH NAM LUDZI......







Pani Maria Radziszewska z Aleksandrą Sienkiewicz,moją bratową

Pani Radziszewska z moimi Rodzicami

PAMIĘCI PANI RADZISZEWSKIEJ,KTÓRA ODESZŁA OD NAS W ŚRODĘ,30 STYCZNIA 2008 ROKU

-Jak ciężko żegnać ludzi,którzy byli dla nas bliscy,których nie zobaczymy już do końca życia.tyle jeszcze mieliśmy im powiedzieć,tyle mieliśmy zrobić,teraz na wszystko za późno.Odeszła na zawsze Pani Radziszewska,Przyjaciólka mojej Mamy,zmarłej 2 lata temu,żona Pana Aleksandra,ktorego też żegnaliśmy tak niedawno.Jak cięzko pogodzić się z tym,że tak szybko,tak tragicznie,tak niespodziewanie.Była honorową mieszkanką Sępopola,zasłużoną dla naszej społeczności,wnoszącą wiele w tworzenie nie tylko zabezpieczenbia handlowego ,ale tez dla kultury Sępopolskiej,dla ludzi tu mieszkajacych,dla nas wszystkich.Piekła smaczną szarlotkę,zawsze u niej można było siępocżęstować,szyła pięknie ,robiła cudowne serwetki na szydełku.Zrównoważona rozważna,umiała doradzić,pomóc...Mam nadzieję,że teraz jest razem z moją mamą i obie czuwają nae mną i nad rodziną Radziszewskich.Będzie jej bardzo brakować wszystkim.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nieco wcześniej....

Pan Radziszewski i moja Mama śp. Janina Sienkiewicz

Odszedł długoletni przyjaciel moich rodziców Pan Aleksander Radziszewski.Niekonwencjonalna postać,człowiek,który gromadził wokól siebie wielu ludzi,być może dlatego,że to co robił wykonywał z pasją .Żył lat 93 a więc był świadkiem wielu wydarzeń w Polsce i na świecie,umiał o nich ze swadą opowiadać i komentować.Żołnierz II wojny światowej,miał bardzo ciekawe losy .Znałam go osbiście,szanowałam,lubiłam słuchać bo umiał ciekawie mówić.Odszedł tam gdzie półtora roku wcześniej odeszła moja Mama Janina Sienkiewicz .Oboje byli zasłużonymi i ho0norowymi mieszkańcami Sępopola.Może teraz,tam gdzies w tej lepszej krainie rozmawiają o nas?Nie zapomnę nigdy ani Mamy ani Pana Aleksandra,byli oboje nieodłacznie zwiazani z moim światem ...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


PAMIĘCI MARYSI MAJEWSKIEJ(dla wszystkich,którzy ją znali i będą pamiętać)
--------------------------------------------


Listopad z godzinami zapłakanymi deszczem, porywistym wiatrem, krótkimi dniami ,a także najsmutniejszymi świętami w roku, kiedy szczególnie pamiętamy o tych co odeszli jest miesiącem zadumy i refleksji. Zdarza się, że w tym właśnie miesiącu odchodzą na zawsze ci, których kochamy, których nigdy już nie zobaczymy, a którym nie zdążyliśmy powiedzieć, jak ważni byli w naszym życiu. Odejście każdego kto był nam bliski, strasznie boli, ale bardziej jeszcze boli gdy ktoś odchodzi przedwcześnie… Dla niego skończyła się już droga na tym świecie, ale dla tych co po nim płaczą już nic nigdy nie będzie takie samo. Bo zabrakło kogoś ,kto nadawał sens naszemu życiu. Kto był autorytetem ,wzorem do naśladowania czy po prostu obiektem naszej miłości. Wtedy wydaje się nam ,że niebo płacze razem z nami, że wiatr jest szarpiącym nasze serce bólem. Tymi słowami chcę pożegnać jedną z najwspanialszych ludzi jakich znałam -Marysię. W słowach o niej, nie ma ani jednego słowa nieprawdy. Taka bowiem była na co dzień .Taka zostanie na zawsze w moim sercu.
Była…jak trudno pisać te słowa. Bo ona jest i będzie żyć w mojej pamięci .Marysia Majewska, Mania jak ją nazywaliśmy .Człowiek szczególny, wyjątkowy, Świadek Jehowy od urodzenia ,Świadek Boga i Prawdy o Nim. Marysia całym swoim życiem dawała przykład, że wypełnia to w co wierzy. Kierowała się zasadami, o jakich czytała w Biblii i całym swoim postępowaniem dawała przykład prawdziwości swoich przekonań. Dzięki Niej i Jej stałej i niezmiennej postawie mogłam szanować Świadków Jehowy, mimo, że przestałam być członkiem tej społeczności religijnej. Przestałam z powodów osobistych, ale właśnie ze względu na Nią i jej życie mój głęboki szacunek do Niej i Jej wsopólwyznawców pozostał .Każdy kto ją znał powie to samo. Była powszechnie lubiana ,bowiem w każdym człowieku widziała to samo, obraz Boga. Biedny czy bogaty ,młody czy stary zawsze cieszył się jej szacunkiem, zawsze każdemu chciała pomóc, zawsze wyciągała rękę nie tylko do członków swojej rodziny ale do każdego potrzebującego. Rozumiała, że aby skutecznie świadczyć o Bogu ,trzeba Go odnajdywać w każdym człowieku .Spełniała wiele ról, była wspaniałą żoną ,matką córką, ciocią babcią, ,a każdy garnął się do niej bowiem serce miała dla wszystkich. Jej małżeństwo było przykładem prawdziwie chrześcijańskiej rodziny .Jej dom był pełen ciepła i autentycznej życzliwości dla każdego ,kto ją odwiedzał. Potrafiła pomagać ,ofiarowywać siebie i swoje starania ot tak, mimochodem, aby ten komu pomagała nie musiał być nawet wdzięczny. Nieraz nie słyszała nawet dziękuję bo to co robiła dla innych było takie naturalne .Nigdy nie robiła łaski ,kochała ludzi. Znałam ją wiele lat i ani razu nie usłyszałam narzekania, obmawiania ,ona o nikim nie mówiła źle. Nikogo nie krytykowała, nie oceniała, nie mówiła, że powinien tak czy tak postępować, swoje kłopoty powierzała Bogu dużo i często się modląc .I wiem, ze Bóg wysłuchiwał Jej modlitw bowiem ,jak sama twierdziła, pomagał jej zawsze. .Miała dowody w swoim życiu Bożej opieki i pomocy .Czy była ideałem? Na pewno nie ,bo jak każdy miała i wady ale przy tylu zaletach nie dostrzegało się ich wcale. Na nic nie narzekała, niczego nie żądała .Umiała uporać się ze wszystkim co do niej należało i chociaż ludzie mówili ,że bierze zbyt wiele na swoje barki ona potrafiła sobie ze wszystkim poradzić. Aż do dzisiaj kiedy zasnęła na zawsze. Nie miała wykształcenia ale odznaczała się ogromną inteligencją, umiejętnością zdobywania coraz innych sposobów radzenia sobie z życiem. Bardzo pracowita nie usiedziała spokojnie jak było coś do zrobienia. Można było powierzyć jej swoje troski, umiała zachować dyskrecję ,umiała pomóc. Słowa jakie wówczas wypowiadała stanowiły nie tylko pociechę ale też świadczyły o tym że nie tylko ko0chała Boga ale wiedziała, że On pomaga zawsze tym którzy go proszą o pomoc z czystym sercem. Dlatego modliła się też za innych. Gdy głosiła Słowo Boże mogła robić to z całym przekonaniem, bowiem jej życiowa postawa dawała przykład prwdziwośći tego w co wierzyła. Ona nie tylko mówiła-bądź ucziwy,ona sama była ,nie tylko mówiła czcij ojca swego i matkę swoją, ona z całym sercem opieko0wała się rodzicami i swo0imi i męża, nie tylko mówiłą-nie mów fałszywego świadectwa -ona nigdy nikogo nie obmawiała. Dzięki jej postawie mogę dziś twierdzić, że wyznawcy religii Świadków Jehowy starają się żyć moralnie, zgodnie z tym czego uczą się na podstawie Biblii na swoich zebraniach.Nie wszystkim udaje się to w jednakowym stopniu ale dla niej udawało prawie zawsze.Nie umiem pogodzić się z jej odejściem, będzie mi jej bardzo brakowało jej uśmiechu ,dobrych słów, obecności, pomocy .Będzie jej brakować wszystkim ,jej rodzinie, jej przyjaciołom, jej współwyznawcom. Wszystkich jednakowo zasmuciła bardzo ta śmierć przedwczesna i tragiczna. Ale jeśli zachowamy w sercach jej postać i słowa które nieraz mówiła do nas ,jeśli będziemy tak czcić Boga jak to potrafiła Marysia, jakaś jej cząstka pozostanie w naszym życiu i będziemy ją pamiętać.
Naszą Maniuśkę po której teraz wiele osób płacze.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Marian Tkaczuk,jedna z najbardziej oryginalnych postaci Sępopola,opuścił nas rok temu.

Odszedł jeden z kontrowersyjnych i ciekawych zarazem mieszkańćów Sępopola,wpisany w powojenną historię naszgo miasteczka-Marian Tkaczuk.

Postać barwna,niekonwencjonalna.Zapamieamy go jako swoistego kloszarda,w czapce uszance i na boska,jako człowieka,który nigdy nikomu nie zrobił krzywdy ale sam od niejednego człowieka jej doznał.Bo będąc innym budził w jednych sympatie i chęc pomocy ,w innych natomiast złośliwosć i odrzucenie.Ostatnie lata spędził w Ośrodku pomocy Społecznejw Szczytnie,ale zawsze tesknił do swoego miejsca zamieszkania-Długiej/koło Sępopola.Niech odpoczywa w pokoju!

--------------------------------------------------------------------------------------

Aż zaczynam się bać pisać te swoiste nekrologi,tak często ktoś odchodzi..Dziś 1 lutego 2008 odeszła Pani Mahnaczowa,wieloletnia mieszkanka Długiej .Jej ostatnie lata życia były cięzkie bo była po wypadku ,nie mogla chodzić...leżała..Pokój jej duszy i wyrazy współczucia rodzinie




do góry | utworzył: | modyf: Wiesia 2009-07-5, 14:58 | 7982 odsłon